20 listopada

jutro możemy być martwi





Wyobraź sobie, że... jutra nie ma.
DZIŚ JEST TWOIM OSTANIEM DNIEM NA ZIEMI. 
Twoim i wszystkich innych.
Słońce nie wstanie, życie nie zacznie się toczyć. 
Po prostu - KONIEC. 
Położysz się spać i już nie wrócisz.

Albo też... 
w pośpiechu wejdziesz na pasy i śmiertelnie potrąci cię samochód
twój brat zostanie zaatakowany przez nożownika
babcia dostanie zawału
tata spadnie z wysokości kilku pięter podczas prac budowlanych
najlepsza przyjaciółka zachłyśnie się wodą
partner zaginie wracając z pracy

...bo przecież to TYLKO ŻYCIE.
A życie lubi udowadniać, że spełniają się najbardziej nieprawdopodobne scenariusze.
Zresztą, co w tym takiego niezwykłego?
Jesteśmy ludźmi.
A więc umieramy.


I skąd możesz wiedzieć, że akurat dzisiaj, akurat jutro...
To możesz być ty. 
A może ktoś bliski.
I wcale nie ze starości.
Tylko po prostu.
Dlatego, że umieranie jest skutkiem ubocznym życia.
A raczej...
To życie jest skutkiem ubocznym naszego przeznaczenia śmierci.

Jutro możemy być martwi.
Mama nie skrytykuje już twoich wyborów.
Ciotki przestaną wścibsko wypytywać.
Nie posprzeczasz się z rodzeństwem.

Zastanów się więc teraz...
czy ten niedomyty talerz
nieodłożona na swoje miejsce rzecz
zapomnienie o jakiejś dacie
spóźnienie się
przyniesienie przez dziecko złej oceny ze szkoły
niemiła uwaga
brak oczekiwanego komplementu
...
czy COKOLWIEK jest warte tego, aby tracić czas na
ciche dni
oziębłe spojrzenia
kłótnie
krzyk
brak czułości
obwinianie się nawzajem
strzelanie focha
nienawiść
...?

Obejrzyj się za siebie.
Życie jest takie krótkie.

Możesz mieć pretensje do wszystkich.
Wymagać, żeby ludzie byli tacy, jak ty chcesz.
Twierdzić, że wiesz lepiej, że to jest jedyna prawda.
Możesz nie znosić innych za to, że nie spełniają twoich oczekiwań.
On nie powiedział tego, co powinien. Albo powiedział w złym momencie.
Ona zlekceważyła moją prośbę, a liczyłam na jej pomoc.
A tamci to znowu... 

Może i tak.
Może ktoś był wredny
zapomniał coś dla ciebie zrobić
zawiódł cię
nie był przy tobie, gdy tego potrzebowałaś
nie podał tego głupiego pilota, o którego prosiłeś
wolał zostać w domu, chociaż zaplanowałeś wyjazd
zignorował twoją radę
sprawił ci przykrość
... właściwie to na pewno tak się stało.

No i co?
Twoja duma ucierpiała?
Ktoś uraził twój majestat?
Już?
Popłakałeś sobie, poużalałeś nad sobą?

To teraz pomyśl, że 
TY ROBISZ DOKŁADNIE TO SAMO.
Ja to robię.
Ty to robisz.
Wszyscy to robimy.
Ranimy siebie nawzajem.
I ranić będziemy.

Ale, wiesz co?
TO SŁOWA.

I dopóki tylko one krwawią, nie dzieje nam się przecież żadna krzywda, prawda...?

Zrozummy wreszcie.
Jesteśmy tylko ludźmi.
Mówimy rzeczy, które potem nie dają nam spać nocami.
Dajemy emocjom przejąć nad sobą kontrolę.
Unosimy się dumą i nie umiemy przeprosić.
Szukamy byle powodu do wyciągnięcia ostrza języka.
Każdej pierdoły, byleby wytknąć błąd i postawić na swoim.
Do krwi bronimy swojej racji, zapominając że...

Racja nie jest nikomu potrzebna, bo to wymysł ludzki.
Szukajmy zamiast tego PRAWDY - to jest rzecz boska.

A jaka jest Prawda?

KOCHAĆ.
Bezwzględnie kochać.
Wybaczać sobie.
Puszczać mimo uszu złośliwości.
Dać innym prawo do zdania innego, niż nasze.
Nie czepiać się o pierdoły.
KOCHAĆ.

Nie mamy czasu na nic innego. 

Kochajmy w pełni
i kochajmy głośno,
KOCHAJMY TERAZ.

Bo i tak niebawem umrzemy,
umrzemy niespodziewanie wcześnie.

Bo jutro możemy być martwi.



Wieśniara



1 komentarz:

  1. Tak. Żyjemy za szybko, nieuważnie, mimo tego, że w głowie mamy słowa księdza Twardowskiego: "Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."

    OdpowiedzUsuń

TOP