15 listopada

w drodze: Wenecja



"W drodze" może również oznaczać... PODRÓŻE :)

Dzisiaj zapraszam do Wenecji!


Jest to miejsce, w którym zakochałam się od razu, już płynąc łodzią ze stałego lądu na wyspę, chociaż znam takich, na których Wenecja nie zrobiła żadnego wrażenia, jest według nich przereklamowana. 

Nie zaprzeczam, że uciążliwa jest ziejąca z każdej najmniejszej witryny komercja, próbujące zwabić klientów ostre kolory, tandetne pamiątki, odbierające wąskim uliczkom oraz urokliwemu staremu budownictwu większość czaru i klimatu... Ale takie mamy niestety czasy, z tym trzeba się pogodzić.

Odrzucać może też dający się w niektórych miejscach wyczuć brzydki zapach z kanalizacji (w końcu to miasto na wodzie;-)). 

Zdecydowanie niekomfortowe jest też duszenie się w chmarze turystów, których, jak wiadomo, w takich miejscach w sezonie nie sposób się pozbyć, a niewielka powierzchnia Wenecji tylko potęguje wrażenie ścisku... 

A jednak.
KOCHAM TO
I jeśli jeszcze się zastanawiacie, to polecam przymknąć jedno oko, zapchać jedną dziurkę w nosie i napawać się tym, co oferuje to drugie, lepsze, prawdziwe oblicze Wenecji... 
A jest się czym zachwycić :)



Moja wielka włoska miłość - ogródki na dachach i balkonach! 



...nawet odrapane budynki wydają się tam piękne :) I te ciepłe barwy!













Kilkunastominutowy rejs gondolą kosztuje 40-50 Euro. Przesada? Też tak sądzę.














Pałac Dożów



... i widoki z balkonów pałacu...


















Bazylika świętego Marka

Zanim zdecydujecie się na wyjazd, zorientujcie się, czy przypadkiem nie trwa właśnie sezon renowacyjny ;-) Swoją drogą, bardzo ciekawe, dlaczego Włosi wymyślili sobie masowe odnawianie zabytków (nawet fontanna di Trevi w Rzymie!) w środku sezonu...?




Bazylika na zewnątrz...



... i w środku




Kiedy więc pytają mnie, czy polecam Wenecję...
Odpowiadam: TAK! Polecam całe Włochy! 
Zwłaszcza Asyż, Rzym, Pompeje i Monte Cassino...
... do których to zabiorę Was w następnych fotorelacjach :)

Podsumowując - krótkie rady, jeśli wybieracie się do Wenecji.
Po pierwsze, spieszcie się, bo poziom wody stale wzrasta ;-)
Odradzam jechanie w środku sezonu, już nie ze względu na masę turystów, bo oni są zawsze i wszędzie, ale choćby przez UPAŁ!!! i to taki, że bez nakrycia głowy i stałego nawadniania się nie utargasz. Jeśli jednak wybierasz się w okresie wakacyjnym - OBOWIĄZKOWO: okulary przeciwsłoneczne, kapelusz, woda, krem do opalania.

Jeśli boicie się o wydatki na wejściówki, dodatkowe atrakcje typu rejs gondolą...
Uwierzcie mi - żeby poczuć magię Wenecji wystarczy tylko po niej pospacerować, nawet przez jeden dzień, nic więcej nie potrzeba :)

I już.

Możecie oddać się przepełnionej słoneczną energią atmosferze... po prostu nie z tego świata! :)
Błądząc po weneckich wybrukowanych uliczkach, chroniąc się przed upałem i duchotą w cieniu kruszących się budynków... chłoniesz historię tego miasta. Jesteś nim.
Wciągasz głęboko rozgrzane powietrze i czujesz się jak prawdziwy Wenecjanin.

Włochy są niesamowite!


Wieśniara :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP