11 listopada

ZABIĆ BOGÓW

Zacznę inaczej, bo od tego, czego nie mam i kim nie jestem.

Nie mam milionów na koncie, bogatego chłopaka, genialnego umysłu,
wianuszka adoratorów ani Nagrody Nobla...
(...w postaci bobla, jak to mówi mój Dziad Zdzich).
Nie jestem sławna czy nawet rozpoznawalna. 
Nie odniosłam piorunującego sukcesu.
Nie zmieniłam niczym świata
Niczego nie dokonałam.
Niczym nie mogę się szczycić.
Ni to ładne, ni to mądre.

ALE SZCZĘŚLIWE.

Pomimo wszystkich niedoróbek, braków, problemów, upadków i niepowodzeń. Jeśli zapytacie mnie, kim jestem, bez najmniejszego wahania odpowiem wam: "Człowiekiem szczęśliwym". A jeśli postawicie obok słoik masła orzechowego i suszone śliwki to zobaczycie ekstazę św. Julii, ale ale, bez takiego spoufalania. W każdym razie, jeśli nie lubicie masła orzechowego i suszonych śliwek, też możecie być szczęśliwi (chociaż nie jestem pewna, bo nigdy nie próbowałam być szczęśliwą bez nich). I dlatego właśnie zjawiam się tutaj. Aby pokazać, że Szczęścia, Spełnienia i Spokoju wcale nie trzeba szukać na Marsie - lub w Marsie, jeśli ktoś ma do tego batonika słabość #iposucharze One są W WAS. To są tak samo integralne części waszych organizmów, jak wątroba czy płuca, z tą różnicą, że większość z nas otrzymała działanie tych narządów w gratisie. A poprawne funkcjonowanie Szczęścia, Spełnienia i Spokoju trzeba ćwiczyć. To znaczy, przepraszam. NIC NIE TRZEBA. Jak się chce, to się ćwiczy, a jak nie, to sajonara. Nikt nie będzie cię prosił. Nikt nie zrobi tego za ciebie. Jeśli chcesz zabić bogów... Ach, no tak. Powinnam wyjaśnić. Ale tego nie zrobię. *szatański śmiech*

Zostawię was z pytaniem...

Czy jesteście gotowi zabić bogów, aby dojść do Prawdy...?

Ja się odważyłam. I właśnie dlatego JESTEM SZCZĘŚLIWA.



Wieśniara

1 komentarz:

TOP