20 grudnia

w drodze: Asyż, Pompeje, Monte Cassino, Piza


Zapraszam na ostatnia już partię zdjęć z włoskich zakątków... :)  Do wszystkich tych miejsc wróciłabym w podskokach. Chociaż grzało niemiłosiernie, chociaż wszyscy skwierczeliśmy na Słońcu i walczyliśmy o każdy skrawek cienia (oprócz wizyty w Asyżu, bo tam akurat złapało nas OBERWANIE CHMURY, które dosłownie zalało wszystkie uliczki, a szczególnie plac przy bazylice św. Franciszka, nie zostawiając na nas suchej nitki, niteczki, no nituni nawet, przez co musiałam do końca dnia chodzić w zimnych i mokrych ciuchach, a buty to suszyłam dwa dni, ach te przygody!)... Ja kochałam Włochy jeszcze zanim do nich pojechałam - i nie zawiodłam się! Architektura, atmosfera, jedzonko, rumieńce historii na każdym kroku, zabytki na każdym kroku, piękne krajobrazy, winnice, dużo zieleni, kwiatowe balkony i dachy, włoski język!!!... CUDOWNIE. Jeśli macie okazję i jeszcze się zastanawiacie, przestańcie w tej chwili. I JEDŹCIE, JEDŹCIE! Nie możecie tego nie polubić, przyrzekam! I biorę za to pełną odpowiedzialność ;-)


















Wieśniara ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP